|
|
|
|
Gorące wieści o pozasłonecznych planetach
Krzysztof Rochowicz
|
Przygotowując do poprzedniego zeszytu „Uranii”(1) informację o odkryciu nowych planet, zdecydowaliśmy się przy okazji opublikować ich listę w formie tabeli, mając nadzieję, że będzie ona przez jakiś czas aktualna — w czerwcu odbyła się bowiem najważniejsza tegoroczna konferencja obserwatorów „rozkołysanych” gwiazd. Tymczasem…
Niestrudzeni poszukiwacze planet wokół gwiazd podobnych do Słońca, Geoffrey Marcy i Paul Butler, od pewnego czasu używają 10-metrowego teleskopu Kecka I do precyzyjnego mierzenia zmian prędkości radialnej — na ich liście jest przeszło 430 obiektów. Niektóre z nich wspomniani astronomowie mieli okazję obserwować w tym roku już kilkanaście razy. Dwie najpewniejsze kandydatki zdecydowali się ujawnić z końcem września.
Znajdująca się w odległości 68 l.św. gwiazda HD 210277 o jasności 6.6 magnitudo z konstelacji Wodnika ma towarzysza, który obiega ją co 437 dni. Jest to okres najbardziej zbliżony do ziemskiego roku z dotychczas zaobserwowanych; natomiast swoją masą nowo odkryta planeta przypomina Jowisza.
Do odkrycia kolejnej, trzynastej już gwiazdy ciągu głównego z planetą, zapewne nie doszłoby tak szybko, gdyby nie… dociekliwość pewnego miłośnika astronomii. Kevin Apps, obecnie student drugiego roku astrofizyki Uniwersytetu Sussex, otrzymał w ubiegłym roku dzięki elektronicznej korespondencji z Marcym i Butlerem listę gwiazd, które zamierzali oni regularnie obserwować. Korzystając z dostępnych w internecie danych o temperaturze, jasności i składzie chemicznym gwiazd, Apps doszedł do wniosku, że 30 z nich warto byłoby zrewidować, tj. zastąpić „bardziej podejrzanymi”. Jego argumenty przekonały łowców planet i — jak się wkrótce okazało — jedna z zasugerowanych przez Appsa gwiazd, HD 187123, wykazuje regularne zmiany prędkości radialnej o okresie zaledwie 3 dni (najkrótszym z dotychczas zaobserwowanych). Ta gwiazda — bliźniaczka Słońca (o nieco tylko większej zawartości pierwiastków ciężkich) znajduje się w odległości 154 l.św. w konstelacji Łabędzia (jasność 7,9 magnitudo). Planeta o masie przekraczającej pół masy Jowisza obiega swe słońce po orbicie o promieniu 6 mln km, tj. zaledwie kilku promieni gwiazdy!
Kuriozum to czy norma w świecie planet? Przypomnijmy, że na razie odkrycia takich obiektów (ze względu na krótki okres zmienności) są najbardziej prawdopodobne. Poszukiwacze planet wierzą, że z czasem odkrywać będziemy w innych systemach „jowisze” na ich „właściwym” miejscu, w odległości kilku jednostek astronomicznych od macierzystego słońca. Wskazywałoby to bowiem, zgodnie z obecnym stanem naszej wiedzy, na możliwość istnienia również planet skalistych na orbitach zbliżonych do ziemskiej. Jak twierdzi sam Marcy: „Gdyby za kilka lat okazało się, że spośród przeszło 400 gwiazd żadna nie ujawnia istnienia planety o masie Jowisza w odległości rzędu 5 j.a., byłaby to niepokojąca perspektywa. Mogłoby to oznaczać, że Ziemia jest prawdziwie niezwykłym światem, a życie — zjawiskiem rzadkim.”
Abyśmy nie ulegli minorowym nastrojom, na koniec parę słów o dwóch doniesieniach, które pozwalają patrzeć w przyszłość z optymizmem. Obserwacje wykonane dzięki nowym detektorom sieci radioteleskopów VLA ujawniły obecność dwóch pyłowych dysków protoplanetarnych w układzie podwójnym (patrz zdjęcie). Jest to fragment międzygwiazdowego obłoku molekularnego, oznaczonego Lynds 1551, w konstelacji Byka. Składniki układu dzieli dystans 45 j.a. (porównywalny z promieniem orbity Plutona). Dyski są co prawda mniejsze niż w przypadku pojedynczych gwiazd, ale już sama ich obecność wzbudziła sensację; materiału i tak powinno wystarczyć na dwa układy o wielkości równej naszemu systemowi planetarnemu. Tak więc nawet w układach podwójnych (czyli w pobliżu większości gwiazd we Wszechświecie) mogą rodzić się planety!
Kiedy wreszcie zobaczymy je na zdjęciach? Może już niebawem, gdyż badacze z Centrum Astronomicznej Optyki Adaptacyjnej w Tucson zademonstrowali właśnie w praktyce technikę „zerowania” w interferometrii (patrz „Nature” z 17 września br.). Teleskopem wielozwierciadłowym na Mt. Hopkins obserwowali oni m.in. Betelgeuse, ujawniając nie znane do tej pory szczegóły dysku okołogwiazdowego. Technika niesie możliwości przyszłych zastosowań. Planety wielkości Jowisza powinny być dostrzegalne już przy pomocy Large Binocular Telescope (w budowie), natomiast z przestrzeni kosmicznej mielibyśmy szansę dostrzec planety typu ziemskiego wokół najbliższych gwiazd. (kr)
1Chochlik zamienił kolejność zamieszczonych na str. 215 w nr 5/98 rysunków 1 i 2, za co serdecznie Czytelników przepraszamy.
↑
|
|