URANIA — Postępy Astronomii o n l i n e
archiwum Uranii
Urania - Archiwum on-line Urania 11/1987
 Rocznik 1987:
 Linki sponsorowane:
KRONIKA HISTORYCZNA

Leon Wohlfeil (1929–1962)

Stanisław R. Brzostkiewicz
Leon Wohlfeil
1929 – 1962

Niewielu jest ludzi, którzy by tak całkowicie oddawali się umiłowanej dziedzinie, jak Leon Wohlfeil. Astronomia wypełniła mu życie bez reszty. Nie było pory dnia czy nocy, w której rezygnując ze snu, z odpoczynku, nie stawiałby na pierwszym planie swej pracy.”

Tak ćwierć wieku temu o Leonie Wohlfeilu napisał dziennikarz Wieczoru Wybrzeża. W zacytowanych słowach nie ma najmniejszej przesady, gdański miłośnik astronomii faktycznie wszystkie swoje siły i czas poświęcał nauce o niebie, a był przy tym nadzwyczaj pracowity, toteż mimo tak krótkiego okresu działalności osiągnął godne podziwu wyniki. Urodził się 6 marca 1929 roku w Gdańsku, gdzie spędził dzieciństwo, skończył szkołę podstawową, a następnie podjął naukę w gimnazjum. Nie ukończył go jednak, w roku 1945 wraz z rodzicami został pomyłkowo wysiedlony do Niemiec. Przez pewien czas mieszkał w Berlinie, tam uzyskał świadectwo dojrzałości i tam też po raz pierwszy zetknął się z astronomią. Wkrótce potem nasze władze spostrzegły swą pomyłkę, naprawiły błąd i w roku 1947 rodzina Wohlfeilów mogła wrócić do kraju. Leon przywiózł ze sobą niewielką lunetę i za jej pomocą dokonywał pierwszych obserwacji nieba. Widocznie jednak nie zadawalało go to w pełni, postanowił zbudować w Gdańsku-Oliwie własne obserwatorium i wyposażyć je w większe przyrządy. Potrzebne na to fundusze zdobywał w rozmaity sposób, przeznaczał na ten cel honoraria za różne publikacje i pokazy nieba, a nawet swoją skromną pensję. Później pomocy udzieliła Polska Akademia Nauk i Zjednoczenie Budownictwa Inżynieryjno-Morskiego w Gdyni, w którym przez jakiś czas Wohlfeil pracował w charakterze technika budowlanego. Żeby do minimum zmniejszyć koszty budowy wymarzonego obserwatorium, wiele prac sam wykonuje, pomaga mu w tym brat Edmund. Sam wreszcie konstruuje przyrządy obserwacyjne, szlifuje zwierciadła do teleskopów, potrzebne do nich części własnoręcznie wykonuje w specjalnie do tego celu założonym warsztacie mechanicznym. W rezultacie pod koniec 1956 roku obserwatorium w Gdańsku-Oliwie zostaje oficjalnie otwarte, patronat nad nim obejmuje PTMA, które Wohlfeilowi powierzyło kierownictwo nowej placówki. Wkrótce staje się ona znana zarówno w kraju, jak i poza jego kranicami.

Oliwskie Obserwatorium Ludowe — taką nazwę nosiło obserwatorium zbudowane przez Wohlfeila — było dostępne dla wszystkich niemal o każdej porze dnia czy nocy. Organizowane w nim pokazy nieba cieszyły się niebywałym powodzeniem, zwłaszcza u chłonnej wiedzy młodzieży szkolnej. Niektóre wykonane tam obserwacje miały pewną wartość naukową, za pomocą zbudowanego przez siebie astrografu o średnicy 130 mm Wohlfeil uzyskał wiele pięknych fotografii komet i innych obiektów na niebie. Na szczególną uwagę zasługują obserwacje sztucznych satelitów, które w Oliwskim Obserwatorium Ludowym wykonywane były nie tylko wizualnie, ale i fotograficznie. W tej dziedzinie Wohlfeil osiągnął doskonałe wyniki, a dowodem tego może być dyplom, który kierowana przez niego stacja obserwacyjna nr 161 otrzymała od Rady Astronomicznej Akademii Nauk ZSRR za — jak to wyraźnie zaznaczono — liczne i dokładne obserwacje. Trudno wprost uwierzyć, że właściwie było to dziełem jednego człowieka.

W 1955 roku Wohlfeil zaczął obserwować plamy na Słońcu i obserwacje te prowadził niemal do końca swych dni. W każdym roku było ich stosunkowo dużo, co — biorąc pod uwagę specyficzny klimat Gdańska — też należy uznać za pewnego rodzaju osiągnięcie. Wyróżniały się one w dodatku tak dużą dokładnością, że — jak niedawno napisał prof. dr Jan Mergentaler — nadawały się do wykorzystania bez specjalnego przeliczenia na skalę międzynarodową. W roku 1960 do obserwacji pochodni słonecznych Wohlfeil zaproponował wymyśloną przez siebie, nadzwyczaj prostą metodę obserwacji, która z powodzeniem stosowana była przez niektórych polskich obserwatorów Słońca. Polega ona na wyznaczaniu stopnia nasilenia pochodni w poszczególnych kwadrantach tarczy słonecznej (NE, SE, NW, SW) za pomocą następującej skali:

0 — w danym kwadrancie pochodni w ogóle nie ma,
1 — bardzo mała pochodnia punktowa albo o niewielkiej powierzchni,
2jedna większa pochodnia i kilka małych,
3 — zgrupowanie kilku większych i licznych mniejszych pochodni.
4 — dużo pochodni o powierzchni pokrywającej od 1/4 do 1/6 powierzchni danego kwadrantu,
5 — nasilenie pochodni pokrywających około 1/3 pow. kwadrantu.

Już ten pobieżny przegląd osiągnięć obserwacyjnych Wohlfeila mówi o jego wielkim zaangażowaniu i ogromnej pracowitości. Był nadzwyczaj aktywny, ulubionej astronomii poświęcał się całkowicie, nikt z domowników — jak dziś wspomina bratowa Irena (była sekretarka gdańskiego oddziału PTMA) — nigdy nie widział go odpoczywającego. A przecież od dłuższego czasu był poważnie chory, gruźlica podstępnie niszczyła młody orgainizm, jego stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień. Nie miał jednak czasu na leczenie, wszystkich wokół siebie uspakajał, że czuje się dobrze. Kryzys nastąpił w drugiej połowie listopada 1962 roku, kiedy to Wohlfeil sam w nocy wezwał telefonicznie pogotowie ratunkowe, które zabrało go do szpitala. Było już jednak za późno, wysiłki lekarzy okazały się daremne, nie pomógł nawet lek sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych. Zmarł 5 grudnia tegoż roku mając niespełna 33 lata.

(Źródło: „Urania” nr 11/1987)
   wstecz        dalej    

© „Urania — Postępy Astronomii”
webmaster: Marek Gołębiewski