URANIA — Postępy Astronomii o n l i n e
archiwum Uranii
Urania - Archiwum on-line Urania 12/1981
 Rocznik 1981:
 Linki sponsorowane:

Przemówienie prezesa Polskiego
Towarzystwa Astronomicznego podczas otwarcia
XX Zjazdu PTA

Jerzy Stodółkiewicz

Kraków, 15 września 1981 roku

Spotykamy się znowu, w dwa lata po zjeździe warszawskim, w okresie wielkich przemian w życiu naszego narodu. Rozpoczęty robotniczym zrywem proces przeobrażeń Polski ogarnął wszystkie dziedziny życia. Zwolna i w uporczywej walce usuwane są przyczyny, które doprowadziły nasz kraj na krawędź przepaści. Patrząc dziś w przyszłość nie sposób jednak pominąć milczeniem pytania, czy naukowcy, czy każdy z nas, uczynił wówczas wszystko, by narastającemu — a już od wielu lat widocznemu — kryzysowi przeciwdziałać. Pytanie to należy dziś stawiać całemu środowisku naukowemu, gdyż od nauki wymagać musimy wczesnego, obiektywnego i możliwie najgłębszego rozpoznania, zrozumienia i wyjaśnienia zachodzących wokół nas procesów i problemów społecznych. Dlatego też żadne okoliczności ani postępowanie władz nie mogą zwalniać naukowców z ich obowiązku systematycznego dokonywania obiektywnych ocen rzeczywistości, jednoznacznego ich wyrażania i uczynienia wszystkiego, by te oceny docierały do świadomości społeczeństwa i władz. Obiektywnych i jednoznacznych ocen — gdyż tylko takie wskazywać mogą cele, ku którym powinny być kierowane działania. Oceny i ekspertyzy bez wyraźnie zarysowanych konkluzji umożliwiają podejmowanie dowolnych decyzji stwarzając pozory ich merytorycznego uzasadnienia. I druga część zadania — czynienie wszystkiego, by te oceny docierały do świadomości społeczeństwa — jest równie ważna. Jedynie społeczeństwo świadome sytuacji, w jakiej znajduje się kraj, jest w stanie kontrolować działanie władz i celnie określać kierunek swego rozwoju.

Te społeczne zadania naukowca są uniwersalne — pozostają one niezmienione w każdej szerokości geograficznej, w każdym ustroju społecznym i są niezależne od specjalności, którą naukowiec uprawia. Nie byłoby słuszne nieodnoszenie ich do astronomii, gdyż dziedzina nasza gra w życiu społecznym niezaniedbywalną rolę przede wszystkim w sferze świadomości, w szkolnictwie wszystkich szczebli, w szeroko rozumianej kulturze narodu.

Dziś — patrząc na minione lata — uderzać musi fakt, że mimo istnienia wielu ciał, w których zasiadali naukowcy, licznych zespołów ekspertów, komitetów i komisji powoływanych przez różne organa państwowe, głos naukowców był niesłyszalny, a ich opinie pozbawione wpływu na podejmowane decyzje. Wiele z tych zespołów degradowało się samo do roli biernych organizmów pozorujących społeczną akceptację decyzji wcześniej już podjętych, organów tworzących pseudomerytoryczne uzasadnienia dla tych decyzji. Godzenie się na ten stan rzeczy nie mogło być usprawiedliwione lękiem przed represjami ze strony władz, gdyż w niewielkiej liczbie przypadków przybierały one rozmiary zagrażające w sposób istotny bytowi jednostki. W znacznej mierze wynikało ono z bierności dużej części środowiska naukowego. Często ta bierność naukowców motywowana była pragnieniem oddania się w całości pracy naukowej. Taką motywację można uznać jednak tylko w odniesieniu do pojedynczych uczonych, ale nigdy w stosunku do całego środowiska.

Znacznie groźniejsze skutki miało uczestniczenie naukowców w tych kadłubowych ciałach ferujących oczekiwane przez władze opinie z myślą o osiągnięciu tą drogą korzyści dla własnej instytucji, dla własnej dyscypliny, dla swych współpracowników. Groźniejsze, gdyż zacierało różnice między dobrem a złem, stawiało troskę o zawsze niedostatecznie bogaty warsztat naukowy naszych instytutów ponad dobro społeczne, prowadziło do oportunizmu i oportunizm jako wzorzec postępowania upowszechniało. Pominę tutaj (nierzadkie przecież) przypadki oportunizmu naukowców dla osiągnięcia własnych korzyści, zaspokojenia swej ambicji lub zrobienia kariery.

Obniżeniu roli nauki w tworzeniu opinii i ich rozpowszechnianiu w społeczeństwie służyła także — z różnych powodów powstała, ale również świadomie tworzona, a przez ogół naukowców (niestety) akceptowana — atomizacja środowiska naukowego. Dziesiątki nowych wyższych uczelni powstałych w naszym kraju, setki nawzajem odizolowanych instytutów Polskiej Akademii Nauk i wielu resortów utrudniały przepływ myśli nawet między przedstawicielami jednej dziedziny. Coraz rzadsze stawały się kontakty między naukowcami różnych dyscyplin. Hierarchizacja środowiska naukowego nie wynikająca z praktyki pracy naukowej ani tradycji naszego kraju, pogłębiała istniejące podziały.

Ten krytyczny obraz stosunków panujących w ubiegłych latach w nauce nie powinien jednak przysłaniać dokonań tych jej przedstawicieli, którzy mimo niesprzyjających warunków potrafili znaleźć siłę i energię, by działać w osamotnieniu. Pragnę tu jedynie wskazać, że środowisko naukowców po to, aby mogło spełniać swe zadania społeczne, nie może podlegać administracyjnym ingerencjom, lecz samo musi tworzyć formy organizacyjne umożliwiające mu swobodę wypowiadania opinii, stawiania problemów do rozwiązania i podejmowania działań. I dlatego zasada samorządności wysuwana jako jeden z głównych postulatów przez wyższe uczelnie i instytuty naukowe dyktowana jest nie tyle chęcią stanowienia o swym losie, co przede wszystkim koniecznością spełniania przez naukę jej funkcji w życiu społecznym kraju. Nie przez wszystkich jest to w pełni zrozumiane. Nie w pełni tak tę zasadę rozumie wielu naukowców. I dlatego jednym z głównych warunków przebudowy stosunków panujących w środowisku naukowym jest przebudowa świadomości nas samych, jest uświadomienie sobie zadań nauki w życiu narodu i obowiązków stąd na nas płynących. Realizacji tych społecznych zadań środowisk naukowych służyły i służą powołane przez nie towarzystwa naukowe — organizacje, które nawet w najtrudniejszych okresach potrafiły w większości zachować swą samorządność. Tym celom także podporządkowuje swą działalność Polskie Towarzystwo Astronomiczne, którego XX Zjazd mam zaszczyt dzisiaj otworzyć.

(Źródło: „Urania” nr 12/1981)
    dalej    

© „Urania — Postępy Astronomii”
webmaster: Marek Gołębiewski