W dniach od 28 do 30 czerwca 1980 roku odbywał się w Gdańsku okresowy zjazd prezesów oddziałów PTMA. W czasie obrad zebrani zwrócili uwagę na fakt, iż za 7 lat przypada trzechsetlecie śmierci Jana Heweliusza i rocznica ta powinna zostać odpowiednio uczczona przez społeczeństwo. Słowa te, wypowiedziane publicznie, zostały odnotowane przez prasę — tak polską jak też i zagraniczną. W czasie przerwy w obradach, uczestnicy udali się do pobliskiego kościoła św. Katarzyny. Był to niegdyś kościół parafialny naszego astronoma, który został tam pochowany (zmarł dnia 28 stycznia 1687 roku). Prezbiterium kościoła, właśnie pokryte dachem, nie było jeszcze odbudowane po pożarze w 1945 roku, zaścielała je dwumetrowa warstwa gruzu. Na filarze obok ołtarza głównego widoczne było uszkodzone (lecz zabezpieczone) epitafium, które ufundował w 1780 roku Gottlieb Davisson, mąż wnuczki astronoma. Pod tym właśnie epitafium złożyliśmy wiązankę kwiatów. Byliśmy głęboko przekonani, że gdzieś blisko nas spoczywa Jan Heweliusz. Po krótkiej chwili zadumy wróciliśmy na obrady.
Okres następnych paru lat nie sprzyjał realizacji zamierzeń rocznicowych. Udało się do nich wrócić dopiero w roku 1983, kiedy to po naszych staraniach powstał w Gdańsku społeczny komitet uczczenia trzechsetnej rocznicy śmierci astronoma i rozpoczął swoje działanie pod kierunkiem ówczesnego wice-wojewody gdańskiego Łukasza Balcera. W programie działania komitetu znalazły się i sprawy drobniejsze — wyprodukowanie odpowiednich pamiątek, druk pocztówek — jak też bardzo poważne: sesja naukowa, wystawa w muzeum, druk wybranego dzieła Heweliusza, a także odrestaurowanie epitafium w kościele. W projekcie nie było przewidziane otwarcie grobu astronoma, lecz w dyskusji podkreślano konieczność odnalezienia tego grobu.
Sprawa bowiem nie była łatwa. O położeniu grobu nie było nic wiadomo poza tym, iż niegdyś pochowano astronoma w prezbiterium, które teraz zalegały góry gruzów po zniszczeniu kościoła w 1945 roku. Ponadto jeszcze w połowie XIX wieku znaczna część prezbiterium przy remoncie została pokryta nową posadzką — obecnie strzaskaną — która skryła płyty grobowe, w paru miejscach położono także grubą podłogę z drewna.
W roku 1981 gdański historyk doc. dr hab. Andrzej Zbierski z Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN wysunął pogląd, iż poszukiwana płyta powinna znajdować się pod samym epitafium astronoma, tak bowiem według gdańskich zwyczajów pogrzebowych lokowano zwykle miejsce złożenia trumny. Należy przy tym nadmienić, iż ze względu na położenie Gdańska tuż nad poziomem morza (a więc wielkie zawilgocenie terenu) pochówki odbywały się do ziemi tuż pod posadzką kościelną; w żadnym z gdańskich kościołów nie ma grobowej krypty. Taki pogrzeb zgodny był zresztą z surową prostotą zasad, wyznawanych przez protestantów.
W lipcu 1986 roku, po usunięciu gruzów i częściowym usunięciu posadzki z XIX wieku, natrafił doc. A. Zbierski na wielką (2,60 × 1,75 × 0,30 m) płytę z ciemno-szarego marmuru z imieniem i nazwiskiem astronoma oraz wersetem z Apokalipsy „Błogosławieni umarli, którzy w Panu umierają” w języku niemieckim. Płyta była popękana na kilkanaście kawałków, zapewne w wyniku kilkakrotnych zniszczeń w kościele w XIX i XX wieku. Po usunięciu trzytonowej płyty znaleziono pod nią piasek zawierający trzy monety z lat 1703, 1709 i 1733, co świadczyło o odsuwaniu płyty i chowaniu pod nią młodszych członków rodziny Heweliusza w XVIII wieku.
Usuwając ostrożnie piasek, odsłonięto na głębokości około 70 cm leżące obok siebie dwie drewniane trumny. W jednej pochowana była kobieta, prawdopodobnie z rodziny astronoma, w drugiej szczątki zmarłego nie zachowały się. Generalnie można przy okazji powiedzieć, iż w glebie gdańskiej szczątki ludzkie przechowują się bardzo źle i są w złym stanie; dotyczy to nawet kości. Trumna ze szczątkami kobiety była wciśnięta w leżącą pod nią kolejną trzecią trumnę. Po całkowitym zdjęciu resztek młodszego pochówku natrafiono na nieźle zachowaną drewnianą klepsydrę trumienną należącą do trzeciej trumny, na której to klepsydrze złoconymi gwoździami wykonany był monogram JH wraz z rokiem (1687) i dniem (28) śmierci astronoma; nieco później znaleziono odłamany kawałek tej samej klepsydry z nazwą miesiąca (Januar — styczeń) zgonu (patrz zdjęcie na drugiej stronie okładki).
Trumna Jana Heweliusza, o wymiarach 195 × 75 × 45 cm, wykonana była z grubych bali sosnowych; zachowało się w niej niewiele szczątków kostnych astronoma (część czaszki, szczęka, kręgosłup, resztki żeber). Być może dalsze badania odkryją inne kości. Można było ponadto zauważyć nikłe resztki odzieży (kokarda od żakietu) i tkaniny wyścielającej wnętrze trumny; tkanina ta była umocowana licznymi pozłacanymi ćwiekami. W nogach astronoma w małej trumience pochowana została roczna jego wnuczka, która urodziła się w sześć lat po śmierci swego dziadka.
Szczątki astronoma zostaną z należnym szacunkiem poddane badaniom antropologicznym. Badania te pozwolą zapewne na niezależne od portretów odtworzenie szczegółów postaci astronoma, a także na określenie grupy krwi astronoma i pochowanych obok niego osób, a to być może umożliwi ustalenie ich pokrewieństwa. Po zakończeniu badań szczątki zostaną włożone ponownie do zakonserwowanej trumny i ponownie pochowane pod zestaloną w jedną całość płytą nagrobną.
Ze stanem opisanych powyżej prac szczegółowo zapoznała się specjalna komisja naukowa, pracująca w dniu 14 sierpnia 1986 roku pod przewodnictwem prof. dr Witolda Hensla, członka PAN i dyrektora wspomnianego już Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN. Komisja ta w obszernym protokole opisała odkrycie, zaaprobowała szczegółową dokumentację i sposób pracy doc. A. Zbierskiego i jego ekipy, a wreszcie przedyskutowała i zatwierdziła dalszy kierunek badań. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż dotychczasowe odkrycia są dalekie od uzyskania całości obrazu związanego z miejscem wiecznego spoczynku Jana Heweliusza.
Od redakcji: W liście z 22 września 1986 roku doc. dr A. Lisicki uzupełnił powyższy tekst następującymi informacjami: „Najwyżej położona tiumna, o której pisałem, że nie zawierała już szczątków ludzkich należała do córki Jana Heweliusza, Renaty zmarłej w 1707 roku. Pod tą trumną, tuż obok trumny astronoma, odkryto trumnę drugiej jego żony. Świadczył o tym świetnie zachowany napis na trumnie ELISABETH HEYELKIN GEB. KOOPMAN wraz z rokiem jej śmierci 1693. Postanowiono, że ta trumna nie będzie otwierana. W oczyszczonej już trumnie Jana Heweliusza znajdowały się chyba kompletne szczątki kostne astronoma. Tak więc pod płytą (w grobie rodzinnym) leżały szczątki pochowanych tu: Jana Heweliusza, jego drugiej żony Elżbiety, ich córki Renaty i rocznej wnuczki”.