URANIA — Postępy Astronomii o n l i n e
archiwum Uranii
Urania - Archiwum on-line Urania 5/1984
 Rocznik 1984:
 Linki sponsorowane:
KRONIKA HISTORYCZNA

Kometa Wiktorii Wiedeńskiej

Krzysztof Ziołkowski

Obchodzona w ubiegłym roku trzechsetna rocznica Wiktorii wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego, a także opisana w tym numerze przez S. R. Brzostkiewicza słynna kometa z 1811 roku, o której wspomina A. Mickiewicz w Panu Tadeuszu, są okazją do zwrócenia uwagi na jeszcze jedną kometę przypomnianą w Panu Tadeuszu i związaną z naszą historią. W księdze VIII Mickiewicz słowami Wojskiego powiada:

Że właśnie kiedy na koń król Jan Trzeci wsiadał,
Gdy nuncjusz papieski żegnał go na drogę,
A poseł austryjacki całował mu nogę
Podając strzemię (poseł zwał się Wilczek hrabia),
Król krzyknął: „Patrzcie, co się na niebie wyrabia!”
Spojrzą, alić nad głowy suwał się kometa
Drogą, jaką ciągnęły wojska Mahometa,
Z wschodu na zachód; …

Mowa tu o komecie Flamsteeda, która została odkryta 20 lipca 1683 roku w Greenwich przez pastora Johna Flamsteeda (1646–1719), wybitnego astronoma angielskiego, który jako pierwszy otrzymał tytuł „Astronoma Królewskiego” (drugim był Edmund Halley). Obserwował ją m.in. Jan Heweliusz w Gdańsku. Po raz ostatni widziana była 5 września 1683 roku. Pierwsze obliczenia orbity tej komety wykonał E. Halley publikując ich wyniki w 1705 roku w dziele Synopsis of Cometary Astronomy zawierającym elementy orbit 24 komet. Z obliczeń tych wynikało, że kometa Flamsteeda przeszła przez peryhelium 13 lipca 1683 roku w odległości 0,6 jednostki astronomicznej od Słońca, poruszając się w płaszczyźnie niemal prostopadłej do płaszczyzny ekliptyki. Ponieważ jej orbita ma kształt quasi-paraboliczny, więc należy ona do tzw. komet jednopojawieniowych.

W połowie sierpnia 1683 roku odległość komety Flamsteeda od Ziemi wynosiła około 0,5 jednostki astronomicznej. Osiągnęła ona wtedy największą jasność przewyższając blaskiem gwiazdy 4 wielkości oraz rozwinęła warkocz o długości około . Z pewnością była więc dobrze widoczna w bezksiężycowe noce (pełnia Księżyca wypadała 7 sierpnia). Nic więc dziwnego, że wyruszając z Krakowa na odsiecz Wiednia w dniu 15 sierpnia, a następnie przekraczając na Śląsku granicę austriacką w dniu 22 sierpnia, musiał Sobieski być zafascynowany i zaintrygowany niezwykłym zjawiskiem na niebie, które zawsze — i dziś również — budzi nie tylko ciekawość ale często także niepokój.

Warto jeszcze raz zacytować słowa Mickiewicza z Pana Tadeusza:

Owoż astronomowie planetę, kometę
Uważają tak, jako mieszczanie karetę;
Wiedzą, czyli zajeżdża przed króla stolicę,
Czyli z rogatek miejskich rusza za granicę;
Lecz kto w niej jechał? po co? co z królem rozmawiał?
Czy król posła z pokojem, czy z wojną wyprawiał?
O to ani pytają. …

I dziś również astronomowie precyzyjnie potrafią śledzić ruchy komet, ale o ich naturze, budowie czy też pochodzeniu wiedzą ciągje niewiele. Tylko że obecnie coraz intensywniej o to pytają…

(Źródło: „Urania” nr 5/1984)
   wstecz        dalej    

© „Urania — Postępy Astronomii”
webmaster: Marek Gołębiewski