URANIA — Postępy Astronomii o n l i n e
archiwum Uranii
Urania - Archiwum on-line Urania 7/1983
 Rocznik 1983:
 Linki sponsorowane:
NOWOŚCI WYDAWNICZE

Stanisław R. Brzostkiewicz, W kręgu Astronomii — Nasza Księgarnia, Warszawa 1982, Nakład 15000+300 egz., stron 260, ilustracji 177, cena zł 150,-.

T. Zbigniew Dworak

Ukazała się wreszcie dawno oczekiwana książka popularnonaukowa, napisana przez miłośnika astronomii dla miłośników astronomii. Znany czytelnikom Uranii Autor postarał się o przekazanie, w przekroju historycznym, wiedzy astronomicznej na elementarnym poziomie. Tematyce ściśle historycznej został poświęcony rozdział pierwszy, zatytułowany Rozwój idei astronomicznych, w którym Autor przedstawia w wielkim skrócie powstanie i ewolucję nauki o zjawiskach na niebie, czyli — mówiąc bardziej współcześnie — we Wszechświecie. W rozdziale drugim Brzostkiewicz opisuje metody i techniki obserwacyjne w ich historycznym rozwoju — od najdawniejszych do najnowszych czasów określając obecną sytuację w dziedzinie prowadzenia obserwacji jako „złoty wiek astronomii”.

Po tych dwóch wprowadzających rozdziałach Autor przechodzi do omawiania poszczególnych ciał i zjawisk kosmicznych rozpoczynając prezentację od naszej Gwiazdy Dziennej w rozdziale zatytułowanym niezbyt szczęśliwie Latarnia świata. Dalej Brzostkiewicz snuje Opowieści o planetach. Niestety ten rozdział — najbardziej chyba interesujący dla miłośników astronomii — przynosi niezawinione przez Autora rozczarowanie ze względu na skandalicznie długi „cykl produkcyjny”. Książka, przyjęta do druku na początku 1979 r., ukazała się pod koniec 1982, a w ciągu trzech i pół roku trwającego „cyklu wydawniczego” zasób wiedzy o planetach Układu Słonecznego niepomiernie się powiększył — głównie dzięki sukcesom astronautyki.

Kolejny rozdział — Materia międzyplanetarna — zawiera dane o planetoidach, kometach, meteorach i meteorytach, a także o tektytach, czyli głównie o tzw. małych ciałach Układu Słonecznego, niewiele natomiast miejsca poświęca materii rozproszonej (pyłowej i gazowej) będącej istotnym składnikiem materii międzyplanetarnej. Nie jest też udany tytuł rozdziału W państwie gwiazd, ponieważ państwo jest tworem intencjonalnym, zaś gwiazdy żadną polityką się nie zajmują chociaż grupują się w gromady, asocjacje, podsystemy, ale o tym akurat Autor nic prawie nie pisze. I nie jest również właściwa kolejność paragrafów — Brzostkiewicz najpierw omawia gwiazdy zmienne i nowe, potem narodziny gwiazd, a na końcu — „kosmiczne fajerwerki” i „czarne dziury”. Należało, po paragrafie poświęconym wykresowi Hertzsprunga-Russella, przejść do opisu narodzin i ewolucji gwiazd, a dopiero w jej ramach uwzględnić zmienność gwiazd oraz fenomen Nowych i Supernowych.

Bardziej konsekwentny i spójny jest rozdział Wyspy Wszechświata, w którym Autor w sposób tradycyjny omawia najpierw naszą Galaktykę, następnie inne galaktyki oraz gromady galaktyk, po czym przechodzi do opisu „ucieczki galaktyk”, kwazarów i kończy rozdział relacją o „Wielkim wybuchu” i promieniowaniu szczątkowym.

Ostatni rozdział, zatytułowany Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?, został poświęcony kwestii życia w skali kosmicznej, próbom odkrycia pozasłonecznych układów planearnych, poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich, a także krytycznym uwagom pod adresem zwolenników paleoastronautyki. Nie zabrakło również wyjaśnień na temat meteorytu tunguskiego i opóźnionych radioech Störmera. W związku z tym fenomenem Brzostkiewicz omawia „list do kosmicznych braci”, czyli plakietkę umieszczoną na pokładzie „Pioniera-10”, który w 1983 r. opuścił Układ Słoneczny podążając w kierunku gwiazdozbioru Byka. Ostatni paragraf tego rozdziału zawiera omówienie łączności kosmicznej na falach radiowych będącej jak dotąd w sferze zamiarów oraz jednostkowych eksperymentów, zakończonych zresztą (i niestety) niepowodzeniem.

Książkę zamyka krótkie Zakończenie odsyłające czytelników do czasopism popularnonaukowych upowszechniających najnowsze zdobycze astronomii.

Do zasadniczego tekstu książki Autor dołączył wykaz literatury (poświęconej popularyzacji astronomii, kosmologii, astronautyki i zagadnienia życia we Wszechświecie), a także Słowniczek trudniejszych terminów.

Chociaż Stanisław R. Brzostkiewicz zajmuje się pośpularyzacją astronomii już blisko ćwierć wieku (głównie na łamach Uranii, Młodego Technika, jak również czasopism dla młodzieży), to jednak nie ustrzegł się przed pewnymi potknięciami i błędami. Z obowiązku recenzenta wymienię najważniejsze uchybienia.

I tak żaden przyrząd astronomiczny nie przybliża ciała niebieskiego, jak to na str. 35 niezręcznie sformułował Autor.

Zupełnie niedopuszczalne jest stwierdzenie, iż „astrologia to nie tylko pseudonauka, za jaką uchodzi przecież wróżbiarstwo z ruchów ciał niebieskich, ale i poważna dziedzina wiedzy (…)”", (str. 151). Wydaje się, że Autor nie rozumie ideologicznej i metodologicznej przepaści dzielącej astrologię od współczesnej nauki, przepaści, której zasypać nie sposób, zaś próby włączenia w zakres astrologii obecnych badań poświęconych związkom Ziemia-Kosmos (czyli wpływom zjawisk kosmicznych na biosferę naszej planety) są niczym innym jak przemyślną „dywersją” astrologów usiłujących za wszelką cenę ratować swoją reputację. Krótko mówiąc — astrologia jest tylko pseudonauką.

Nieudolnie sformułowane jest zdanie (str. 169): „Swą jasność gwiazdy zmieniają z różnych powodów, choć są między nimi takie, które jedynie ją symulują”. Otóż gwiazdy niczego nie symulują, ponieważ byłoby to działanie intencjonalne z zamiarem wprowadzenia astronomów w błąd. Na tej samej stronie Autor nazywa gwiazdy zmienne zaćmieniowe (te właśnie, które „symulują” zmiany blasku) — zmiennymi zakryciowymi. Natomiast w Słowniczku został podany poprawny termin.

Na str. 189 autor pomieszał pojęcia pisząc o zasadzie zachowania momentu pędu, podczas gdy w omawianym przypadku chodzi o spełnienie zasady zachowania pędu!

Problem ekosfer gwiazdowych (str. 224 i 225) został zbytnio uproszczony — w szczególności nie jest prawdą, że ekosfera Słońca rozciąga się od 92 do 275 mln km od niego. Współczesne rozważania sugerują, że ekosfera Słońca jest znacznie węższa i nie obejmuje ani orbity Wenus, ani Marsa — stąd też na tych planetach warunki fizyczne nie sprzyjały (i nie sprzyjają) powstaniu życia.

Kolejne niezręczne sformułowanie znajdujemy na str. 227: „To dowodzi, jak bardzo niepewne są hipotezy oparte o oscylacje gwiazd”. Powinno być, przynajmniej, „…o oscylacje w ruchu gwiazd” nie mówiąc już o tym, że trudno sobie wyobrazić „…hipotezy oparte o oscylacje…”.

Na str. 228 błędnie została wydrukowana nazwa katalogu — powinno być „Bonner Durchmusterung”.

W Słowniczku na str. 259 podano tylko jedną definicję trójkąta paralaktycznego — instrumentu omawianego na str. 36 — podczas gdy obecnie termiu tego używa się w zupełnie innym znaczeniu, a mianowicie na określenie specjalnego trójkąta sferycznego.

Pomimo tych uchybień i potknięć stylistycznych miłośnicy astronomii z chęcią sięgną po omawianą pozycję stanowiącą najprostsze kompendium wiedzy astronomicznej.

(Źródło: „Urania” nr 7/1983)
   wstecz        dalej    

© „Urania — Postępy Astronomii”
webmaster: Marek Gołębiewski