Wstęp. Mimo że sylwetka Heweliusza jest stosunkowo dobrze spopularyzowana wśród historyków nauki i astronomów, a nawet w opinii publicznej, rzadko zdajemy sobie w pełni sprawę z jego prawdziwej wielkości. „Ulubieniec królów i książąt, sam książę astronomów”, jak go określiła Gdańska Rada na wybitym na jego cześć medalu, był wielkim światłem swej epoki. Wywierając silny wpływ na współczesnych stał się twórcą prawdziwej szkoły naukowej, która przetrwała aż do rozbiorów, pięknie owocując w działalności gdańskich towarzystw naukowych i w wielu pionierskich osiągnięciach na skalę światową. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że uczony tej miary nie mógł pojawić się w próżni. Kształtowało go środowisko i ludzie, których zasług nie powinno się zapominać. Celem niniejszego szkicu jest przypomnienie niektórych osób i idei związanych z Heweliuszem.
Nauczyciel. Tym, który ukształtował młodego Heweliusza i pchnął go na drogę nauki, był jego preceptor w gdańskim Gimnazjum Akademickim, Piotr Krüger. Urodzony w 1580 r. w Królewcu, studiował w Gdańsku i Wittenberdze, gdzie otrzymał stopień magistra. Od 1607 r. aż do śmierci był profesorem matematyki i poezji w gdańskim Gimnazjum Akademickim, pełniąc zarazem funkcje mierniczego. Na podstawie przywileju królewskiego miał również prawo wydawania kalendarzy, które opracowywał rok w rok przez 32 lata! Jako mierniczy sporządzał dla miasta mapy i plany, jako profesor poezji pisał okolicznościowe wiersze, recytowane na weselach i pogrzebach. Był dwukrotnie żonaty. Z sześciorga dzieci przeżyło go tylko dwoje.
Krüger pozostawił ponad 20 publikacji naukowych, z których największą wartość mają rozprawy z dziedziny matematyki. Wsławił się tym, że jako pierwszy w świecie oddzielił logarytmy liczb od logarytmów funkcji trygonometrycznych. Zestawił najbardziej szczegółowe tablice logarytmiczne swoich czasów. Był autorem wartościowego zarysu trygonometrii sferycznej i popularnego podręcznika arytmetyki, który doczekał się w XVII w. czterech wydań. To małe dziełko zadziwia zręcznością ujęcia, wysokimi walorami dydaktycznymi i trafnym doborem przykładów. Jest również świetnym źródłem informacji o używanych wówczas w różnych miastach jednostkach miar i wag.
Warto dodać, że oprócz obserwacji astronomicznych Krüger zajmował się także konstrukcją przyrządów, takich jak np. opisany przez K. Ogiera sekstant. Dokonywał również pomiarów deklinacji magnetycznych i zachęcił do nich Heweliusza, stając się w ten sposób współtwórcą najstarszej w świecie lokalnej krzywej zmian deklinacji, za czętej w 1539 r. przez J. Retyka.
Śmierć Krügera w 1639 okryła miasto żałobą. Jeszcze na łożu śmierci namówił Heweliusza do obserwacji zaćmienia słońca, na którą sam nie miał już sił. Przyjaciel zmarłego, wybitny poeta M. Opitz napisał:
„ …Jak niegdyś, chlubo czasu i miasta ozdobo,
Ziemia się bez oporu korzyła przed Tobą,
Ilekroć ją mierzyłeś, jak niebieskie znaki
Dały los i zawiłe swe opisać szlaki,
Jak Bóg znał, że posłuszny Jego prawom byłeś,
Teraz wszyscy oddają, na co zasłużyłeś:
Ziemia daje spoczynek, nieb wzniosłe sklepienie
Imię, co nie umiera; Bóg daje zbawienie”.
Uczniowie. Jako członek władz miejskich i uczony o międzynarodowej sławie miał Jan Heweliusz szeroki krąg znajomych, przyjaciół i współpracowników. Prowadził rozległą korespondencję z uczonymi całego świata. Szczególnie bliskie stosunki łączą go z J. Gassendim, I. Boulliau, E. Halleyem i P. des Noyers, a w Gdańsku — z uczonym rajcą E. Schmiedenem i lekarzem I. Conradtem, oraz z krewnym po kądzieli J. Heckerem, którego wciągnął do szlifowania soczewek i do obserwacji astronomicznych. Jednak najlepszą jego uczennicą i asystentką, bez której pomocy — zwłaszcza u schyłku życia nie mógłby tak wiele osiągnąć, stała się druga żona — Elżbieta Koopman. Rodzice Elżbiety przybyli do Gdańska z Amsterdamu. Ojciec — Mikołaj — był kupcem. Musiał być bogaty, bo stać go było na zakupienie majątku w Bąkowie. Elżbieta otrzymała staranne wykształcenie — m. in. władała biegle łaciną i angielskim. W roku 1663, w wieku 16 lat, poślubiła starszego od siebie o 36 lat astronoma. Wygłoszony na weselu okolicznościowy poemat stwierdzał, że w domu Heweliusza wzeszły dwie nowy gwiazdy — oczy żony, w które odtąd tędzie musiał patrzeć. Pan młody podarował oblubienicy własnoręcznie wykonaną ozdobną szkatułkę na klejnoty. Małżeństwo było szczęśliwe.
Pełna energii i wdzięku Elżbieta szybko wciągnęła się w tryb niezwykłych zajęć. Była niezmordowana. Małą ale silną dłonią przejęła ster gospodarstwa domowego i browaru, pomagając jednocześnie mężowi w obserwacjach i pracy naukowej. W ten sposób Pani Heweliuszowa stała się pierwszą w Polsce kobietą astronomem. To wszystko nie przeszkodziło jej w urodzeniu czworga dzieci — trzech córek i syna, który jednak zmarł w dzieciństwie. Sam Heweliusz cenił ją bardzo wysoko, czemu m. in. dał wyraz pisząc: „Kobiety są równie zręczne jak mężczyźni, bo wszystko sprowadza się do zapału i wprawy”.
Pomoc żony stała się nieoceniona dla astronoma zwłaszcza po pożarze, który strawił cały dobytek i plon wieloletniej pracy w r. 16?9. Heweliusz miał wówczas 68 lat i gdyby nie energia i optymizm Elżbiety, na pewno nie zdobyłby się na zaczynanie wszystkiego od nowa. Dzięki niej, po intensywnej odbudowie, obserwatorium na dachach domów między ulicami: Korzenną i Rajską znowu zaczęło normalną pracę.
Po śmierci astronoma wdowa opracowuje pozostawione przez niego materiały i wydaje Katalog Gwiazd stałych (1687), Firmament Sobieskiego (1690) z 56 mapami oraz Prodromus (Zwiastun) Astronomiae (1690), zawierający m. in. pozycje 1564 gwiazd, dedykowany królowi. W podpisie określa siebie jako „Elżbieta, Wdowa Heweliuszowa”.
Elżbieta umarła w 1693 r., w 6 lat po śmierci męża. Pochowano ją w grobowcu rodzinnym w kościele Sw. Katarzyny w Gdańsku. Wybitny uczony francuski F. Arago napisał o niej: „Pełne czci wspomnienie należy się zawsze pani Heweliuszowej, pierwszej kobiecie jaką znam, która nie ulękła się wzięcia na siebie ciężaru astronomicznych obserwacji i obliczeń”. Mimo sławy naukowej, jaką się cieszyła, Elżbieta nie straciła swego kobiecego wdzięku. W roku 1687 sam Halley kupował dla niej w Londynie jedwabną suknię szytą według najnowszej mody!
Idee. Pierwszą próbę założenia w Gdańsku towarzystwa naukowego podjął wymieniony już w tym szkicu lekarz Izrael Conradt, który w wygłoszonym w r. 1670 cyklu odczytów zreferował wyniki własnych badań nad wpływem niskiej temperatury na stan skupienia ciał. W opublikowanym w 7 lat później tekście znajduje się m. in. opis odkrytego przez autora zjawiska przechłodzenia cieczy. Conradt prowadził swoje badania w wyniku apelu Królewskiego Towarzystwa Naukowego w Londynie. Apel taki mógł mu przekazać Heweliusz, przyjaciel Conradta, pozostający w stałym kontakcie z angielskim towarzystwem jako jeden z pierwszych jego zagranicznych członków. Można przypuszczać, że i w wysuniętej przez Conradta propozycji założenia towarzystwa naukowego na wzór włoskich akademii niemały udział musiał mieć sam Heweliusz. Niestety, konserwatywna Rada Gdańska odrzuciła projekt. Ale idea Heweliusza i Conradta żyła nadal i wreszcie w r. 1720 doszło do jej urzeczywistnienia. Z inicjatywy historyka Gotfryda Lengnicha powstała wówczas Societas Litteraria czyli Towarzystwo Uczone. Mimo, że prym w nim wiedli humaniści, tematyka posiedzeń miała w zamyśle obejmować także fizykę i matematykę. Wiele miejsca w posiedzeniach zajmowały zagadnienia ustroju Polski. Towarzystwo istniało 7 lat. Było to pierwsze towarzystwo naukowe w Polsce.
Jeszcze większym osiągnięciem było powstanie w Gdańsku Towarzystwa Fizyki Doświadczalnej (Societas Physicae Experimentalis), zwanego później Towarzystwem Przyrodniczym (Naturforschende Gesellschaft). Było to pierwsze w Polsce i drugie w świecie towarzystwo fizyczne. Jego twórcą był wybitny gdański przyrodnik, późniejszy burmistrz, Daniel Gralath. Posiedzenie organizacyjne odbyło się 7 listopada 1742 r., nad statutem radzono 22 listopada, zarząd wybrano 20 grudnia, a od 2 stycznia 1743 r. rozpoczęto regularne posiedzenia naukowe, początkowo w prywatnym mieszkaniu ławnika Adriana Söhnera, a potem w kolejnych siedzibach Towarzystwa: Zielonej Bramie przy Długim Targu (1746–1829), kościele Św. Jakuba na Starym Mieście (1832–1845) i Domu Przyrodników przy ul. Mariackiej (od 1846 r. do ostatniej wojny). Posiedzenia odbywały się co środę. Na każdym z nich prezentowano publicznie eksperymenty i obserwacje fizyczne.
Do roku 1793 zarejestrowano 91 członków zwyczajnych i 39 honorowych. W latach 1747, 1754, 1758 i 1778 Towarzystwo wydało 4 tomy Doświadczeń i Rozpraw zawierające ogółem 60 prac naukowych z dziedziny fizyki, astronomii, meteorologii, botaniki i zoologii. M. in. Gralath opisał w nich swoje pionierskie doświadczenia z elektrostatyki. Uczony ten jako pierwszy w świecie zestawił baterię kondensatorów oraz mierzył za pomocą wagi elektroskopowej siły oddziaływania pomiędzy naładowanymi ciałami. W jego danych można odczytać odkryte w kilkadziesiąt lat później prawo Coulomba! Towarzystwo istniało aż do ostatniej wojny. Wśród członków spotykamy nazwiska takich wybitnych uczonych jak Ch. Oersted, F. Bessel, J. Encke, F. Struve, F. Baily, F. Arago, A. von Humboldt, J. Berzelius, F. Pictet i P. Hansen. Warto podkreślić rolę Towarzystwa w założeniu słynnych gdańskich obserwatoriów astronomicznych: na Biskupiej Górce (1781–1807) i w wieżyczce Domu Przyrodników (1866–1945) oraz w utworzeniu muzeum przyrodniczego w Zielonej Bramie (1880–1945). Było ono także nosicielem przedrozbiorowych tradycji akademickich, dzięki którym w r. 1904 narodziła się najstarsza z obecnych gdańskich uczelni – Politechnika Gdańska. Ich kontynuatorem jest dzisiaj Gdańskie Towarzystwo Naukowe. Warto tutaj dodać, że ostatnio odnaleziono w Bibliotece Uniwersytetu w Bremie (RFN) pozostałość dawnej biblioteki Gdańskiego Towarzystwa Przyrodniczego przekazanej w 1923 r. Politechnice Gdańskiej. Z księgozbioru liczącego niegdyś 30 tys. tomów zachowało się w Gdańsku 138, a w Bremie ok. 500 pozycji. Są wśród nich osiemnastowieczne protokóły posiedzeń naukowych Towarzystwa. Ich powrót do Gdańska wydaje się w pełni możliwy.